Herbaciana recenzja :)



Parę tygodni temu przyszła do mnie długo oczekiwana paczka, którą dostałam dzięki uprzejmości szlachetnego smaku. Herbaty uwielbiam, dlatego bardzo ucieszyłam się, że odpowiedziano na moją prośbę o możliwość wypróbowania kilku ich rodzajów, by mieć jakieś rozeznanie przed złożeniem konkretnego zamówienia.



W mojej paczce znalazły się:
  • Herbata zielona kaktusowo-żurawinowa
  • Herbata rum z cytryną
  • Herbata zielona Green Spring
oraz
  • Kawa czekoladowo-miętowa
  • Kawa brazylijska Santos


Poznawać smaki tych herbat zaczęłam od tej, która najbardziej mnie zaintrygowała - czyli 

zielonej herbaty kaktusowo-żurawinowej. 

Brzmi niebanalnie, prawda? :) żurawinę bardzo lubię, a w połączeniu z kaktusem w herbacie? Musi być ciekawie... I tak jest. Po wypiciu pierwszego łyka poczułam lekką cierpkość, a także swojego rodzaju owocową posmak. Nie wyczułam dokładnie żadnego z głównych składników, ale gdzieś w tle przewijały się pyszne smaki. Herbata jest bardzo dobra, mogę ją z czystym sumieniem polecić.

Zielona herbata Green Spring

Posiada wiele licznych właściwości zdrowotnych - podając za szlachetny.smak.pl:
"Zapobiega  i hamuje rozwój wielu nowotworów, obniża poziom cholesterolu, chroni przed zawałem serca, korzystnie działa w przypadku nadciśnienia tętniczego, ma wybitne właściwości przeciw wrzodowe, oczyszcza organizm z toksyn i wiele innych."

Wśród liści herbaty możemy dostrzec płatki nagietka, pestki dyni czy zieloną papaję. Dodatkowo jest także wzbogacona trawą cytrynową. Należy ją parzyć przez 3-5 minut, po zalaniu gorącą, ale nie wrzącą wodą (inaczej będzie miała gorzki smak).

Można ją parzyć dwu, czy nawet trzykrotnie :)

Przede wszystkim ma piękny aromat, który czuje się już po otwarciu saszetki. Smakuje intrygująco, czuć połączenie smaku zielonej herbaty z lekko owocowym posmakiem. Bardzo mi się spodobała i to ona jest moją ulubioną z całej czwórki herbat :) piłam ją bez słodzenia, a także z miodem, i w obu wersjach była pyszna. Myślę że jeśli zdecyduję się na zakup, na pewno to właśnie ona trafi w moje ręce jeszcze raz.

Herbata rum z cytryną

Pokładałam w niej spore nadzieje, myślałam że będę rozpływać się nad jej aromatem i smakiem a tu... Słabiutko. Pierwsze, co bardzo wyraźnie czuć to jej zapach, który owszem, jest rumowy, ale raczej nachalny i nieprzyjemny. Kolor herbaty jest słomkowy, bardzo jasny. A smak... Prawie go nie czuć. Mimo wszystko wolę zaparzyć zwykłego Liptona i dodać rumu oraz cytrynę...

Ale plusem są tu kawałki cytryny, wyraźnie widoczne w suszu herbacianym :) i tak w sumie to tyle. Jest to największe rozczarowanie spośród tych herbat.

Kawy

Tutaj, niestety, jestem w stanie mniej powiedzieć. Wypicie kawy ostatnio zazwyczaj skutkuje u mnie sporym bólem brzucha, więc nie jestem ich fanką. Mojej rodzinie smakowały, szczególnie brazylijska Santos, która ma bardzo oryginalny, mocny aromat. Ja sama wypiłam nieco kawy miętowo-czekoladowej, ale nie skradła ona mojego serca. Mimo wszystko moim ulubionym, gorącym napojem jest herbata, i to przy niej pozostanę :)


A Wy lubicie próbować nowe smaki,. czy może jesteście tradycjonalistkami  i zostajecie przy najlepszej, domowej herbacie z miodem i cytryną? :)

2 komentarzy:

  1. oj wypłlabym herbatkę z imbirem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z imbirem też bardzo lubię, jest przepyszna, szczególnie gdy jest się zziębniętym po spacerze *.* :)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz, jaki zostawiasz ♥

Nie musisz jednak tu nachalnie się reklamować. Zawsze odwiedzam Wasze blogi. Umieszczając komentarz 'obserwujemy', zniechęcisz mnie do tego i na pewno do ciebie nie zajrzę. Miłego dnia :)

 
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Obserwatorzy

Google+ Followers