Jasnozielona maziowata maseczka z awokado.

Dziś krótki, szybki post. Niestety mam nawał zajęć i mnóstwo nauki, więc przepraszam, ale notki będą pojawiały się rzadziej, i tak potrwa przez dwa tygodnie.

Zostałam oTAGowana i wyróżniona przez Joannę :) bardzo dziękuję, postaram się w najbliższym czasie na niego odpowiedzieć.















Znacie może maseczkę z awokado? posiada ono bardzo wiele dobrych kwasów tłuszczowych, wiele minerałów i witamin. Maseczka polecana jest dla zmęczonej, szarej, suchej skóry - odżywia, poprawia koloryt, nawilża - po prostu, jesteśmy po niej piękniejsze :) Ma także właściwości antybakteryjne, przyspiesza gojenie się ran.

Jak wygląda najprostszy przepis, z którego korzystałam?
Rozgniotłam miąższ z połowy awokado, wymieszałam z jedną łyżeczką miodu i paroma kroplami cytryny, a do tego dodałam trochę jogurtu naturalnego.

Powstała mi zielona, maziowata papka, którą widać na zdjęciach :D



Jak zadziałała? Bardzo dobrze. Jest przyjemna w nakładaniu, wygląda się co prawda dosyć ciekawie z jasnozieloną mazią na twarzy, ale co z tego - jeśli po jej zmyciu mamy śliczną, odświeżoną, promieniejącą cerę :) na pewno odżywiła skórę mojej twarzy, wydawała się mniej zmęczona, uspokojona i miała ładny koloryt.

Jeśli macie chwilę czasu, albo kupiłyście awokado i nie macie pojęcia co z nim zrobić - polecam taki sposób wykorzystania go :) warto.


8 komentarzy:

  1. Oj słyszałam, że działa cuda:)
    Ja osobiście bardzo lubię jeść awokado jak i na skórę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy cuda to nie wiem, muszę postarać się częściej stosować :)
      Ja za awokado niekoniecznie przepadam, natomiast na skórę jest jak znalazł ;d

      Usuń
  2. awokado? fuj fuj ;(
    ja się boję masek ręcznie robionych (jak to brzmi ;D), takie mnie uczulają ;/
    a te sklepowe nie...dziwna rzecz ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na twarzy już tak fuj fuj nie jest :D
      Faktycznie dziwne, może spróbuj jakiejś baardzo delikatnej maseczki, która nie miałaby prawa cię uczulać? Może z siemienia lnianego albo płatków owsianych? ;)

      Usuń
  3. Maseczkę z awokado robiłam wczoraj: rozgniecione awokado + łyżka śmietany i 20 minut na buzi. Zrobiłam ją ponieważ buzia od rozszerzonych naczynek, aż paliła. Po maseczce naczynka się wyciszyły, buzia niesamowicie gładka. Potem położyłam maseczkę z siemienia lnianego.


    Od 1 kwietnia robię różne maseczki, żeby odżywić buźkę po zimie i podratować naczynka. Ta z awokado stała się moim hitem. Na pewno będą ją raz w tygodniu robić.
    Warto poświęcić czas :)

    Pozdrawiam
    Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że zadziałała :) bardzo chętnie przeczytałabym też o efektach takiej intensywnej 'kuracji' :)
      Również pozdrawiam ;*

      Usuń
  4. Jak udało Ci się rozgnieść awokado widelcem? Ja wygięłam przy tym widelec, próbowałam nawet blenderem ale i tak mi nie wyszła taka jednolita papka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widocznie twoje awokado było za mało dojrzałe. Jeśli trochę postoi, zrobi się miększe i nie będzie z tym problemu ;)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz, jaki zostawiasz ♥

Nie musisz jednak tu nachalnie się reklamować. Zawsze odwiedzam Wasze blogi. Umieszczając komentarz 'obserwujemy', zniechęcisz mnie do tego i na pewno do ciebie nie zajrzę. Miłego dnia :)

 
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Obserwatorzy

Google+ Followers