Perełki znalezione na DOZie :)

Cześć! ;*


Przeglądając DOZ.pl natrafiłam na kilka ciekawych kosmetyków, które zazwyczaj nie są sygnowane pod znakiem jakiś znanych firm, niemniej jednak przykuwają uwagę - czy to bardzo dobrym składem, czy intrygującą nazwą. Niekiedy mogą nieco śmieszyć :D to swoistego rodzaju 'perełki z DOZu' - niektóre można opisać hasłem 'co warto kupić na DOZie?', o innych rzadko kto by wspomniał. Chciałabym Wam dziś przedstawić dwa z nich.


Pierwszy, to widoczna tu maseczka żeńszeniowa firmy Pulanna. 


Zaciekawiła mnie sama nazwa, później zerknęłam na skład. Na plus liczy się tu wyciąg z żeńszenia, aloesu, właśnie alg morskich oraz retinol. Minusem jest dla mnie alkohol na drugim miejscu po wodzie i parabeny. 

"Maseczka oczyszcza pory skóry i uaktywnia keratynocyty, nadaje skórze świeżość. Całkowicie usuwa brud i złuszczające się obumarłe komórki naskórka, poprawia koloryt, napięcie i sprężystość skóry. Stymuluje metabolizm, zwiększa poziom nawilżenia. Poprawia owal twarzy - działa jak bezinwazyjny lifting"

Pomyślałam, że warto poszukać informacji w internecie - i lekko się zdziwiłam gdy znalazłam jej stronę na wizażu. I tu zdania są podzielone, co ostudziło mój zapał i chęć kupowania teraz-natychmiast. Mianowicie jest ona ponoć bardzo ciężka do zmycia, skóra po niej jest czerwona i podrażniona, mamy zafundowaną darmową 'depilację' meszku z twarzy. Inni natomiast są zdania że jest bardzo dobra, bo znakomicie oczyszcza i w pewien sposób 'dezynfekuje skórę'. 

Nie wiem, czy się na nią skuszę - może w przypływie fantazji i gotówki. Niemniej jednak wydaje mi się ona bardzo ciekawą opcją (genialne opakowanie, swoją drogą), gdyby tylko nie to że dopiero niedawno doprowadziłam moją okropnie podrażnioną buzię do stanu użytku... Zobaczymy :)

Drugim kosmetykiem, który chciałam Wam pokazać, jest... 

balsam ziemniaczany z olejkiem jojoba. 

(Przyznam się szczerze, że nigdy nie słyszałam o balsamie ziemniaczanym. A Wy? :D)



Absolutnie chwytliwa nazwa i kuszące obietnice producenta, jednak co mi po tym, gdy nawet nie mogę spojrzeć na skład? :c

Najbardziej jednak rozbawił mnie tekst z tej strony "Skład: Ekstrakt surowego ziemniaka, olejek jojoba." (co nawet się nie zgadza z zapewnieniami producenta, o olejku kokosowym, mleczku kakowym i ekstrakcie z miodu, no ale...). Gdy zestawimy go wraz z tekstem z innej strony: "Formuła balsamu została oparta o najnowszą wiedzę o imponujących właściwościach substancji roślinnych." - brzmi to doskonale :D 

Jak Wam się podobają takie kwiatki? Chciałybyście zobaczyć ich więcej? :)



2 komentarzy:

  1. Bardzo lubię kupować na DOZ, mają fajne rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ciągle mam zamówić krem Apis żurawinowy, ale zawsze jak mam składać zamówienie to zaczynam wynajdować różne dziwne, 'nagle koniecznie potrzebne' kosmetyki i różne bzdetki, zioła... :D

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz, jaki zostawiasz ♥

Nie musisz jednak tu nachalnie się reklamować. Zawsze odwiedzam Wasze blogi. Umieszczając komentarz 'obserwujemy', zniechęcisz mnie do tego i na pewno do ciebie nie zajrzę. Miłego dnia :)

 
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Obserwatorzy

Google+ Followers