Zielona Cera: skusisz się na kiełki? - przepyszna bomba witaminowa.

Jak już mówiłam, w ramach projektu chcę zadbać o cerę nie tylko poprzez używanie naturalnych kosmetyków, ale również chciałabym wprowadzać do swojej diety stopniowo zdrowe dodatki, a wycofując chyłkiem fast foody i przeróżne słodycze. Bez terapii szokowej, raczej posuwając sobie smaczną i zdrowszą alternatywę.

Tak więc przedstawiam Wam... Małe, zieloniutkie, smaczne i pełne wielu cennych dla organizmu składników odżywczych... Kiełki! :)

Teraz pewnie powiecie w myślach taaa, kiełki, bo to ja ich nie widziałam/nie kupowałam, takie tam gadanie. A próbowaliście kiedyś wyhodować je sami? Aby mieć pewność, że na pewno są naturalne i zdrowe; nie przepłacać, sprawić trochę radości młodszym członkom rodziny, czy po prostu mieć trochę zieleni na biurku? :)

     Ja spróbowałam. Początek był prosty - zakupiłam specjalne naczynko do kiełków (ot, takie pudełeczko z wyjmowanym sitkiem) w zestawie z kiełkami rzodkiewki. Zgodnie z instrukcją, nalałam wody (należy ją wymieniać 2x dziennie!), wysiałam nasionka i czekałam... Radość przy obserwowaniu powolnego rośnięcia małych roślinek gwarantowana - a jeśli macie sporo młodsze rodzeństwo, czy też dzieci - uwierzcie, mają one jeszcze większą frajdę, bawiąc się w małego ogrodnika czy też botanika, i pielęgnując swój mały, domowy ogródek :)                                                                                                      Wybrałam kiełki rzodkiewki, bo kupowałam je już od dłuższego czasu i znam ich ostry, wyrazisty smak, bardzo podobny do korzeni rzodkiewek. Oprócz tego są one pełne witaminy C, PP, magnezu, cynku, żelaza, soli wapnia. Podnoszą odporność organizmu, a ponieważ zawierają dużo siarki, wpływają również korzystnie na stan skóry włosów i paznokci (to mnie szczególnie zainteresowało! :)). Jest również dobrym lekarstwem na przeziębienie, mają działanie wykrztuśne i oczyszczają drogi oddechowe i zatoki. 

Efekty? 





Tak więc nieco rozochocona takimi plonami, stwierdziłam że muszę spróbować czegoś nowego :D
Tak więc do mojej kolekcji trafiły mieszanki kiełków: 
  • regenerująca (nasiona gorczycy, koniczyny, rzeżuchy, rzodkiewki i szczypiorku)
  • azjatycka (nasiona ciecierzycy, fasoli Mung, fasoli Adzuki oraz soi)
  • delikatna (75% lucerna, 25% rzodkiew).
Do tej pory otworzyłam tylko tą ostatnią, mieszankę regenerującą i azjatycką zostawiam na później .Mieszanka delikatna ma o wiele łagodniejszy smak, zgodnie z nazwą - lucerna jest bardzo przyjemna, lekko orzechowa (?) nie wiem nawet jak ją opisać; smakuje świetnie na kanapce z twarożkiem, czy jedzona na surowo sama :D  zawierają około 35% lekkostrawnego białka, żelazo i wiele witamin i związków mineralnych.




Sama uprawa nie wymaga od nas dużo - potrzebujemy tylko nasion (paczuszka mieszanki azjatyckiej kosztowała mnie 2.50zł; zestaw początkowy, czyli tacka+rzodkiewka to wydatek około 10-12 zł); naczynka w którym je wysiejemy, i naszej uwagi dwa razy dziennie do wymieniania wody.
 W zamian za to otrzymujemy własnoręcznie wyhodowane, przepyszne bomby witaminowe, które urozmaicą smak naszych kanapek, zup, czy sałatek.

Ja z pewnością pozostanę wierną ich fanką, i włączę je do codziennej diety :)

A wy - znacie, lubicie, czy może nie przepadacie za kiełkami? :)


17 komentarzy:

  1. Lubię kiełki. Chętnie bym się zaopatrzyła w kiełkownicę i pewnie wcześniej, czy później to zrobię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko nie kupuj takiej wielkiej z trzema poziomami, jakoś to do mnie nie przemawia za taką cenę ;d

      Usuń
  2. ostatnio zaopatrzyłam się w kiełki! ^^ niestety nie mam kiełkownicy i narazie będę improwizować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz również je wysiać na gazie jak rzeżuchę, w słoiku albo na tacce ;)
      eksperymentowałam też ze zwykłym słonecznikiem łuskanym, jednak coś zrobiłam źle i mi zapleśniał, więc efektów raczej nie chciałam pokazywać, poza tym ten smród był nie do wytrzymania... :/ ale jeśli ktoś chce się pobawić to na necie jest cała instrukcja ze zdjęciami :)

      Usuń
  3. Coś dla króliczków :) Jednak wolę coś bardziej chrupkiego, jak np papryka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :3 Jestem króliczkiem! :D
      Papryka akurat u mnie rzadko gości, nie przepadam, ale czekam na wiosnę i lato, wrócą pomidory, ogórki...

      Usuń
  4. Tez bym chetnie sie zaopatrzyla w kielkownice,niestety chwilowo jest dla mnie za droga jak za taka mala pierdolke ;) Dlatego kupuje gotowe kielki rzodkiewki,ktore ze smakiem dodaje na kanapki, do salatek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja myślę że po ok. miesiącu to się zwróci ;) ale takie rozwiązanie też jest dobre :3

      Usuń
  5. kiełki są paskudne ;/ moja mama je uwielbia i kiedyś mnie poczęstowała nimi...no i ee, jakoś nie mogę się z nią zgodzić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To normalne że niektórym smakuje, a niektórym nie ;) może spróbowałaś jakichś konkretnych, o ostrym smaku, i dlatego się zniechęciłaś? ;p

      Usuń
  6. Przepraszam że dawno mnie nie było ale studia dają nieźle w kość :/
    Ja kiedyś sadziłam kiełki ale po porostu w pudełeczku na wacie i gazie. Później nożyczki w ruch i mamy pyszne co nie co na kanapki:) Chyba muszę i w tym roku się tym zająć, bo po pierwsze nie jadam śniadań a po drugie przesilenie wiosenne daje się we znaki. Tacka to chyba najlepsze rozwiązanie, bo wtedy w takiej dużej pojemności można posiać kilka różnych rodzajów i w zależności od ochoty obciąć co trzeba:) Trzeba bedzie udać się do ogrodniczego :)

    OdpowiedzUsuń
  7. A to pech, jak napisałam piękny komentarz, to akurat mi się komputer wyłączył :/ Więc piszę jeszcze raz:D przepraszam za długą nieobecność ale ostatnio uczelnia daje mocno w kość:(
    Ja kiedyś siałam kiełki w zwykłym pudełku na wacie i gazie a potem nożyczki w ruch i małe co nie co na kanapki gotowe. W tym roku chyba tez musze się skusić bo nie mam motywacji żeby jeść śniadania i przesilenie wiosenne daje o sobie znać. Tacka to niezłe rozwiązanie, na takiej powierzchni możne zasiać różne rodzaje do wyboru:) chyba muszę udac się do ogrodniczego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednak się wysłało :) rozumiem, sama na studiach nie jestem ale w zeszłym tygodniu też ani razu nie mogłam wejść, bo zwaliło mi się na głowę kilka zaległych spraw, a później leżałam przywalona terminami prac do zrobienia i różnego rodzaju sprawdzianami :x
      Taki sposób też jest dobry, zawsze tak sieję rzeżuchę na święta ;) i muszę się przyznać, że podobnie jak ty nie jem śniadań, ale powoli próbuję się przemóc i zjeść chociaż kromkę :)

      Usuń
  8. Kiełki to samo zdrowie, wczoraj zastanawialam sie nad kupnem nasionek, aby sobie je posadzic ;) Buziaki, zapraszam w wolnej chwili :)

    OdpowiedzUsuń
  9. A można kupić stacjonarnie taką kiełkownicę, czy tylko przez net? Na wiosnę byłby to super pomysł:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kupiłam w zwykłym sklepie ogrodniczym, na pewno można dostać ją stacjonarnie, tylko musisz się rozejrzeć :) w sumie nawet nie sprawdzałam czy można przez internet. Też tak myślę, odrobina zieleni zawsze się przyda. A dziś już poczułam że wiosna nadchodzi, słońce bardzo mocno świeci i powietrze też jakieś inne... ^^

      Usuń
    2. Ok. poszukam:) W Wawie dziś niestety zimno było, ale słoneczko zapowiada, że już niedługo:)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz, jaki zostawiasz ♥

Nie musisz jednak tu nachalnie się reklamować. Zawsze odwiedzam Wasze blogi. Umieszczając komentarz 'obserwujemy', zniechęcisz mnie do tego i na pewno do ciebie nie zajrzę. Miłego dnia :)

 
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Obserwatorzy

Google+ Followers