Recenzja: Szamponowy ulubieniec - Balea - Feuchtigkeits Shampoo Mango + Aloe Vera.


Balea - Feuchtigkeits Shampoo Mango + Aloe Vera, trockenes & strapaziertes Haar. 


Dzięki mojej 'wspaniałej' znajomości języka niemieckiego (po raz kolejny brawa dla Google tłumacza :D), wnioskuję, że mowa o nawilżającym szamponie dla suchych i zniszczonych włosów z mango i aloesem.

Przede wszystkim - zabijcie mnie, o szamponie wspominałam już kilka razy, i nie wiem dlaczego, ale za każdym razem wspominałam o 'brzoskwiniowo-aloesowym szamponie'. Nie wiem z jakiego powodu powstała ta pomyłka - pomarańczowy kolor opakowania, częstsze występowanie brzoskwini niż mango w kosmetykach, może zapach, który także ma coś w sobie z tego dojrzałego owocu? Wybaczcie mi ;)



Co wyczytamy z opakowania?

Dosłownego tekstu z google tłumacza przepisywać nie będę ("kompleks budynków z witaminą B3" (...) "szampon jest weganinem")... :D


Opisywane efekty to wspaniała giętkość, lekkość i jedwabisty połysk; zdrowy, promienny wygląd aż do końcówek oraz nawilżenie. Bez obciążenia! Specjalna formuła ekstraktu z mango i aloesu dostarcza skórze głowy i włosom wilgoci, a witamina B3 i prowitamina B5 odżywia włosy i nadaje im gładkość. Szczególnie łagodna formuła bez silikonów. 

Przyznam, że mnie głównie przyciągnęła cena, uwielbienie marki i brak silikonów. Co do reszty zapewnień - przyznajcie same, większość szamponów oferuje nam podobne ;)


Rzut oka na skład - z pewnością nie jest to obiecana "łagodna formuła", tuż po wodzie pojawia się SLES, ale za to kawałek dalej gliceryna. Mamy przyjemne składniki: chociażby panthenol, niacinamide, aloe barbadensis leaf juice powder, mangifera indica fruit extract - jednak niestety, sporo za kompozycją zapachową "parfum". Przy samym końcu, przed barwnikami, pojawia się też SLS. 

Nie powala na kolana, jednak ja toleruję SLESy w szamponach i moje włosy również je lubią. Dla przeciwniczek i zagorzałych włosomaniaczek - może być to szampon do rzadkiego oczyszczania włosów. 

_____________________________________________________________

Opakowanie, używanie, działanie...



Szampon Mango + Aloe Vera otrzymujemy w dużym, 300 ml opakowaniu. Grafika jest przyjemna, podobają mi się opakowania tej firmy, są bardzo estetyczne, utrzymane w jednej kolorystyce. Zamknięcie tradycyjne, wylewa się przez nie odpowiednia ilość szamponu. Może być problem z zamknięciem go - mam wrażenie że nieotwarte opakowanie jest zamknięte mocniej, a po pierwszym otwarciu, nawet jeśli kliknie, trzyma o wiele słabiej.


Sam kosmetyk ma dobrą konsystencję, nie przelewa się przez palce. Pieni się mocniej niż jego malinowy brat, ale wielbicielki mocnej piany rozczarują się - aby taką wyczarować, potrzebna jest spora ilość produktu. W przypadku malinowego szamponu Balei, często miałam wrażenie niedomytych do końca włosów, przez co używałam go dwukrotnie. Tu tak na szczęście nie jest ;)

I zapach... Jest cudny, słodki, ale nie przesadzony. Może przypominać nieco bardzo dojrzałą brzoskwinię, jednak faktycznie, teraz dostrzegam w nim nuty mango. Zapach towarzyszy nam podczas mycia, jednak nie utrzymuje się dłuższy czas na włosach. W żadnym wypadku nie jest chemiczny!


A działanie? Cóż, nie oczekuję od szamponu wiele. Ma dobrze myć włosy, nie splątywać ich, nie wywoływać przesuszu. Ten sprawuje się bardzo dobrze. Oprócz wymienionych przeze mnie cech, nieśmiało mogę przyznać, że szampon faktycznie może wykazywać lekkie działanie nawilżające - a w każdym razie z pewnością nie zrobi z naszych włosów siana ;) dobrze zmywa oleje, chociaż niekiedy wskazane jest podwójne użycie kosmetyku. 


  • Cena? Rewelacyjna! 0,65 euro - 2,60zł. (przy założeniu kursu 1 euro - 4 złote). Pokażcie mi szampon o dobrym działaniu, nie niszczącym włosy, za tą cenę w Polsce ;)
  • Dostępność? Drogerie DM (Niemcy, Słowacja, Czechy...), sklepy z chemią niemiecką, kokardi.pl, allegro...



Podsumowanie

+ rewelacyjna cena! (0,65 euro - 2,60zł)
+ spora pojemność (300ml)
+ przyjemne dla oka opakowanie ;)
+ bez silikonów
+ działanie
+ dobra konsystencja
+ przepiękny zapach

+/- obiecane ekstrakty w składzie, jednak dość daleko
+/- SLES w składzie (wiem, że dla niektórych to spory minus, mi jednak nie przeszkadza)

- zamknięcie - mnie osobiście irytuje.
- dostępność

10 komentarzy:

  1. Hehe rozumiem Cię dokładnie - z moją znajomością niemieckiego muszę wybierać produkty na czuja i przez ładne opakowanie :-) Muszę napaść w końcu jakąś dorgerię dm! Tylko obmyślam trasę gdzie bliżej :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat przed wyjazdem i wielkimi zakupami czytam recenzje i kompletuję swoją chciej-listę, spoooro czasu nad tym spędzam :D
      Tylko że później, już w domu, po paru tygodniach, nie mam pojęcia co to akurat za szampon ;p
      Obmyśl i jedź, naprawdę warto ;)

      Usuń
  2. Szamponu z Balei jeszcze nie miałam, ostatnio testuję kokosową odżywkę i muszę przyznać, że jest naprawdę bardzo dobra :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A odżywkę również mam i lubię, chociaż zapach jakoś nie do końca mi pasuje ;)

      Usuń
  3. Zapraszam Cię na konkurs! Do wygrania okulary (oprawki + szkła korekcyjne/zerówki). Wystarczy wybrać model!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo, ale nie wezmę udziału - wadę wzroku co prawda mam, ale koryguję ją soczewkami:)) nie lubię okularów, mam swoje, sprawdzone, ale i tak rzadko noszę ;)

      Usuń
  4. Cena powala :) Ale nie dla wszystkich jest dostępny. Szkoda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Genialna, prawda? :D ahh, te marzenia o otwarciu DMu w Polsce ;)

      Usuń
  5. Wyszukałam Twój wpis, klepiąc w Google "odżywka balea mango aloe vera", bo koniecznie chciałam się dowiedzieć, czy tylko moja odżywka tak śmierdzi, bo np. jest zepsuta (data ważności lipiec 2015), czy wszystkie tak mają. Ty piszesz co prawda o szamponie, ale z tej samej serii, nie masz może odżywki? dla mnie ten zapach jest nie do zniesienia, w ogóle niechemiczny, to prawda, ale to, co wypływa ze środka dla mnie po prostu... wali. na pewno nie słodko i na pewno nie brzoskwiniowo :( podobnie pachnie masło do ciała mango Greenland. Ciekawe, może po prostu ten zapach jest tak różnie odbierany przez różne nosy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odżywki niestety nie mam, szkoda że nie napisałaś wcześniej posta, niuchnęłabym będąc w DMie ;)
      Ale teraz właśnie otworzyłam nowy szampon mango, i dalej jest to dla mnie słodki, brzoskwiniowo-mangowy zapach. Chociaż niekiedy mam wrażenie że jest to przejrzała brzoskwinia ;/ nie miałam nigdy styczności z tym masłem ani firmą.
      Być może zupełnie inaczej odbieramy te zapachy :) szkoda, że Tobie nie przypadł do gustu.

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz, jaki zostawiasz ♥

Nie musisz jednak tu nachalnie się reklamować. Zawsze odwiedzam Wasze blogi. Umieszczając komentarz 'obserwujemy', zniechęcisz mnie do tego i na pewno do ciebie nie zajrzę. Miłego dnia :)

 
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Obserwatorzy

Google+ Followers